Szukaj na stronie

STRONA GŁÓWNA
O STOWARZYSZENIU
LISTA CZŁONKÓW
WSZYSTKO
O CZYSTEJ WODZIE
CO MÓWIĄ NAUKOWCY
ORAZ LEKARZE
PUBLIKACJE
KSIĄŻKI O WODZIE
KODEKS DOBREGO
HANDLOWCA
KONTAKT
CZĘSTE PYTANIA
BIULETYN INFORMACYJNY



Copyright © 2004 AdvStar.
All rights reserved.


57.

CZY NASZĄ KRANÓWKĘ PIJEMY, CZY JEMY?

Ale również wód słodkich nasza cywilizacja nie oszczędziła. Szczególnie w krajach, gdzie przez długie lata nie dbano w ogóle o ekologię i karmiono je wszelkimi śmieciami, których nam również przybywało. Nasz kraj należy w Europie do rekordzistów w kwestii zaniedbań w dziedzinie ekologii. Nasze rzeki biją wszelkie rekordy w ilości zanieczyszczeń chemicznych i bakteryjnych. I skoro wiemy w jaki sposób z tych rzek robi się wodę pitną, więc nie trzeba udowadniać, że także z naszych polskich kranów wypływa ciecz o największym nasyceniu związkami chemicznymi. Wody powierzchniowe I klasy czystości rzadko przekraczają zawartość 50 mg/l związków mineralnych. Oczywiście naturalnych, bo tylko wody, które nie miały żadnego kontaktu z odpadami cywilizacji mogą mieć taką czystość. Gdybyśmy rzek naszych nie wzbogacali odpadami i ściekami, to pozostałyby one w I klasie aż do ujścia do Bałtyku, tak jak to było w minionych dziejach. A jaka jest rzeczywistość? Otóż zawartość związków chemicznych w naszych kranach przekracza w wielu miastach ilość 1000 mg/l wody. Czyli 20 razy więcej, niż to co wodzie dała natura. Co mamy wśród tych 1000 mg/l nie jest trudne do odgadnięcia. Wszystko.
Chyba możemy zgodzić się z twierdzeniem wielu znawców problemu, że dzisiejszą wodę z kranu nie piję się lecz zjada.

Zycie da Ci wszystko, o co je poprosisz, jezeli tylko bedziesz prosic wystarczajaco dlugo i wyraznie.
Johann Werner

Spis publikacji